Profesjonalny psycholog z Lublina. Sprawdzona pomoc psychologiczna w Lublinie.

Przykład rozmowy zilustrowaniem akcji wewnątrzgrupowej

Analizując strukturę działań wewnątrz grup owych zatrzymaliśmy się poprzednio na przykładzie rozmowy omawiając pewne rzucające się tu w oczy prawidłowości i zależności. Mowa jako pod- stawowy element obcowania międzyludzkiego była już przedmiotem bardzo wielu badań zarówno ze strony psychologów społecznych, jak też socjologów. Przykładowo wskażemy na wywody G. Tarde’a 1 i F. H. Allporta dotyczące tego tematu. Wspomnimy tu tylko twierdzenie Allporta, iż w rozmowie idzie nam zawsze o pewną „ekspansję” naszej osoby i narzucenie tego, co nas obchodzi, naszym rozmówcom, przy czym ulegamy łatwo złudzeniu, że drugich interesuje to samo co nas2.

Użyty przez nas przykład rozmowy, który miał nam ilustrować akcję wewnątrzgrupową, posłuży nam do zorientowania się w problematyce innej jeszcze sprawy dotyczącej życia grupy i będącej również przedmiotem licznych kontrowersji. Nie można – jak twierdzą z naciskiem niektórzy socjologowie – przejść w sposób ciągły, bez skoku od jednostki do grupy, dodając do niej ciągle po jednej osobie. Inaczej mówiąc: mechaniczne dodawanie jednostek nie stworzy grupy społecznej. Grupa podlega prawom bytu, które nie są sumą praw bytu poszczególnych jednostek. Grupę rozumieć można tylko przez grupę. Pogląd taki rozwija w sposób konsekwentny zwłaszcza francuska szkoła socjologiczna Durkheima. Skok dostrzegamy już przy przejściu od jednostki do obcującej pary ludzi. Niektórzy socjologowie są jednak zdania, iż dolną granicą liczebności grupy stanowi nie dwójka, lecz trójka, czyli że para nie tworzy jeszcze prawdziwej grupy, charakteryzującej się swoistą dynamiką grupową. Otóż w poprzednich naszych rozważaniach mieliśmy możność uprzytomnić sobie fakt takiego wyraźnego skoku przy przejściu od rozmowy dwuosobowej do konwersacji trzech orób. Widzieliśmy, jak zmienia się rola jednostki, która musi przystosować się w rozmowie do dwu (lub więcej) rozmówców na raz. Jej przeżycia stają się w związku z tym inne aniżeli przy obcowaniu z jednym tylko człowiekiem. Nie tylko liczyć się ona musi z faktem, że rozmówca X inaczej ustosunkuje się do niej w obecności świadka Y, aniżeli by to zrobił przy spotkaniu się sam na sam, ale musi uwzględnić ponadto wzajemną postawę obu interlokutorów, która dla toku rozmowy może być nieobojętna. W ten sposób sygnalizowany przez socjologów skok od dwójki do prawdziwej grupy, podkreślana przez nich jakościowa różnica pomiędzy przeżyciami izolowanej jednostki czy nawet obcującej ze sobą pary a dynamiką grupy, znajduje swoiste oświetlenie i pogłębienie przez zastosowanie psychologicznego punktu widzenia.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.