Profesjonalny psycholog z Lublina. Sprawdzona pomoc psychologiczna w Lublinie.

Koncepcja wolnej szkoły Kozola

Kozol, podobnie jak Dewey, uznaje szerszą definicję wolności niż ci, którzy pozwalają nauczycielom na „nierobienie niczego” czy na interpretowanie swej nauczycielskiej roli w duchu stwierdzenia „nie chcę wywierać na nie wpływu”. Wskazuje na to, że można uczyć dzieci czytać, a jeśli czytać nie potrafią, to należy im dopomóc w nauczeniu się tego. Niekiedy trudno jest wykryć te z nich, które nie potrafią czytać. Kozol twierdzi, że dla wielu uczniów czytanie związane jest z tak bolesnymi i wstydliwymi wspomnieniami, że całkowicie unikają oni wszelkich pisanych materiałów. I , jeśli uczeń bywa pomysłowy i zmyślny – jak wielu czternastoletnich uliczników z South Endu – to umie tak ukryć swój lęk przed słowem pisanym, że skutecznie wprowadzi w błąd młodego białego nauczyciela. «Jest cudowny» – stwierdzi w charakterystyczny sposób miody ochotnik-utopista. «Bardziej lubi kino, opowieści niż książki. Gdy dorośnie do nich gdy poczuje naturalną potrzebę (…) wtedy nam to okaże»29.

W tego rodzaju poglądach Kozola niepokoi to, że wielu nauczycieli i ochotników pracujących w wolnych szkołach uważa, że jeśli ktoś się nie uczy, to widocznie nie osiągnął jeszcze odpowiedniego punktu organicznej gotowości, i że właściwym działaniem nauczyciela jest po prostu niepodejmowanie żadnych działań, czyli – w języku Deweya – niesugerowanie niczego. Kozol wytyka fałszywość takiego przekonania stwierdzając, że

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.