Profesjonalny psycholog z Lublina. Sprawdzona pomoc psychologiczna w Lublinie.

NIE KAŻDA JEST JAK WENUS, NIE KAŻDY JAK APOLLO

Byłam kiedyś uczestniczką grupy rozwoju osobistego dla kobiet, gdzie ważnym tematem – jak zwykle w kobiecych grupach – była atrakcyjność fizyczna. Dla niektórych najważniejsza była twarz, dla innych zgrabna sylwetka. Przy bardziej szczegółowym rozważaniu kompleksów okazało się, iż jednej zatruwa życie fakt, że ma nie dość szczupłe nogi, drugiej – za duży brzuch i pupa, kolejnej – za mały biust (ta miała zresztą w grupie swój ’’negatyw” – dziewczynę, która uważała za niewybaczalną wadę swojej urody biust zbyt wydatny). Miały jeszcze nie takie nosy, ręce, oczy, no i oczywiście włosy.

Muszę tutaj zrobić dygresję na temat włosów. Wyczytałam gdzieś opis pracy z grapą młodzieży, w której coś się zgadało na temat włosów. Nie było tam ani jednej osoby, która akceptowałaby to, co ma na głowie.

„Ludzie w tej grupie mieli włosy najróżniejsze: byli bruneci i szatyni, blondyni: o włosach prostych i kręconych, długich i krótkich – nikomu nie podobały się takie, jakie ma. Wszyscy się ich wstydzili. Każdy próbował coś z nimi zrobić, ale nikomu nic nie wychodziło. Myślę, że wszyscy czujemy się nieswojo w sprawie swego wyglądu zewnętrznego i jakoś się to wiąże z włosami. Włosy są śmieszne. Kupa czegoś takiego wyrasta ci z głowy. I masz coś z nimi zrobić. Są pewne reguły, których należy przestrzegać, tylko nikt dobrze nie wie jakie”. (TtmJackins: Wstyd-nie trzeba się z nim liczyć, tylko odreagowywać. „Nowiny Psychologiczne” nr 1-2 (66-67), 1990, s.161)

Zaczęłam po cichu sprawdzać i po paru latach musiałam zgodzić się z opinią autora tamtego artykułu: prawie nie zdarzają się ludzie – i kobiety, i mężczyźni – zadowoleni ze swoich włosów. I niemal całej reszty.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.